I czy w tym nieszczęsnym Vojens kiedyś nie pada?! Trzeba przyznać, że rywalizacja z czasem się rozkręciła i wyścigi były ciekawe. Przynajmniej tyle. Chłopaki przyciskali się do desek i wzajemnie obalali, Lebedevs ledwo uszedł z życiem, ale słusznie został wykluczony. Zmarzlik na prostej nawet kopnął Worynę, o ile dobrze widziałem na tiwi. Zaliczono 20 odjechanych wyścigów, czyli część zasadniczą. Dzięki temu Lambert przed ostatnim Toruniem ma w IMŚ 1 pkt. przewagi nad Zmarzlikierm i 3 nad Kurtzem. I nie wiem, czy to Polak zatrzymał się na jakimś sportowym pułapie, ma kryzys formy, a tamci niczym tarany idą przodu, czy po prostu mają szybsze motocykle od Hollowaya niż on od Kowalskiego? 

 

Więcej w numerze 39