Mikkel Andersen miał autostradę do złota i ją wykorzystał. W ostatniej rundzie IMŚJ był dopiero dziewiąty, ale i tak sięgnął po tytuł. Jest jednym z najmłodszych mistrzów historii. A Polacy? Honoru bronił Wiktor Przyjemski, który pomimo absencji w jednej z rund stanął na podium. To ogromny wyczyn. Ostatni finał w Vojens sypnął niespodziankami. Przede wszystkim zawiódł Maksymilian Pawełczak. O ile nie szło Andersenowi, o tyle Polakowi już w ogóle. 

 

Więcej w numerze 39