Nie wystarczy być mistrzem świata. Nie wystarczy wygrywać z reprezentacją. Trzeba jeszcze przez lata utrzymywać się na najwyższym poziomie, wracać po porażkach i cierpliwie czekać na trofeum, którego w kolekcji wciąż brakuje. Jason Doyle czekał długo. W sobotni wieczór (29.08) na PGE Narodowym doczekał się. Australijczyk wraz z reprezentacją sięgnął po Drużynowy Puchar Świata i tym samym jako pierwszy zawodnik w historii nowoczesnego żużla skompletował wszystkie trzy najważniejsze tytuły, które FIM określa mianem żużlowego Wielkiego Szlema.

 

Więcej w numerze 37