Dwa miesiące temu jego świat zatrzymał się w pierwszym łuku Grand Prix Polski we Wrocławiu. Dziś Jack Holder nie myśli jeszcze o powrocie na tor. Australijczyk walczy o coś znacznie bardziej podstawowego, sprawność własnej ręki. W szczerej rozmowie z „British Speedway Network” pierwszy raz tak szeroko opowiedział o swojej sytuacji. Przyznał, że choć złamania goją się prawidłowo, poważnym problemem pozostaje uszkodzenie nerwów. „Nie mogę ruszać dłonią” - mówi zawodnik, który jeszcze niedawno walczył o medal mistrzostw świata.

 

Więcej w numerze 35