Bartosz Zmarzlik wygrał Grand Prix Łotwy, w turnieju, w którym o wszystkim decydował głównie start, a wszystko przez deszcz. Polak dzięki temu wrócił na czele klasyfikacji generalnej i przybliżył się do siódmego złotego medalu w karierze. Wypracował cztery punkty przewagi nad drugim Bradym Kurtzem. Biorąc pod uwagę, że do końca są dwa turnieje, ale i dwa wyścigi sprinterskie, to niewiele. Nas cieszy jednak to, że to nie był już ten Zmarzlik co ostatnio w Łodzi, gdzie zajął dopiero szóste miejsce. Pojawiły się obawy, że nasz zawodnik jest w kryzysie. Stracił też prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

 

Więcej w numerze 33