PO BANDZIE
Australijczyków warszawski sen. Znaleźli w naszym kraju kopalnie złota. A w Grand Prix zmiana warty – z seniorów na juniorów starszych
Bardziej niż kibiców szanują siebie, myśląc o interesie swoim, a nie klubowym. Na mecze przyjeżdżają jak do roboty. Trudno się dziwić. Jako emeryci nie będą siedzieć na bujanym fotelu w Gorzowie czy Toruniu, lecz w Melbourne albo Gold Coast. Tu im pomników stawiać raczej nie będą. Choć i tego nie można wykluczyć, bo miłość w żużla bywa bezgraniczna. Zresztą, pewnie zauważyliście, jak to Darcy Ward bronił ostatnio swoich ziomków Chrisa Holdera i mającego australijskie korzenie Tai’a Woffindena. To nie oni winni, tylko Bajerski, Ostrów, atmosfera etc.
Więcej w numerze 31