Dlatego na dziś mistrzów Polski możemu upatrywać przynajmniej w czterech z ośmiu ekip. Co najmniej połowa ligi może wciąż celować w tytuł i każda historia będzie piękna. Grudziądzanie zrobiliby to po raz pierwszy w dziejach, Wrocławianie na 75-lecie prezesa Andrzeja Rusko i po wyjściu ze szpitala, Leszczynianie jako beniaminek, Lublinianie po remontadzie (odejścia Przyjemskiego, Holdera i Kubery), wreszcie Torunianie jako obrońcy trofeum, w których najszybciej zwątpiono czy wręcz już skreślono.

 

Więcej w numerze 25