BRADY KURTZ
JAK ARYNA SABALENKA?
Per analogia. Brady Kurtz gonił, wygrywał poszczególne rundy z regularnością szwajcarskiego zegarka. I nie mógł dopaść Zmarzlika. Był i jest nakręcony na sukces, acz nie jest… przekręcony jak Iga czy „stara” wersja Sabalenki. Jest zimny, wyrachowany i ma pod siodłem. Ale też nie rzuca czym popadnie w boksie po porażce. Korzysta ile potrafi, a potrafi. Przyszedł więc moment, że to Brady ma swoje pięć minut.
Więcej w numerze 25