Teraz inna działka. Australia i Polska. Z końcem sierpnia na Stadionie Narodowym odbędzie się finał drużynowych mistrzostw świata, Impreza prestiżowa i bardzo ważna dla gospodarzy. Australijscy zawodnicy hurtem szkolą się w naszej ligowej przestrzeni, raz po raz objawiają się na Antypodach talenty światowego formatu. Przyjeżdża do Polski młody „kangur” i za dwa, trzy lata jest asem. W tej chwili Australijczycy gładko mogą zestawić 2–3 drużyny lepsze od zespołów innych federacji europejskich czy USA, które mają kłopoty z podaniem składu, aby walczyć w ramach DMŚ. 

 

Więcej w numerze 24