- Pewnie będzie większa nerwówka, bo okazuje się, że pięć zespołów walczy o awans do fazy play-off. Po domowej porażce z GKM Grudziądz w Lublinie też nic pewnego być nie może. Jak się na to zapatrujesz?

- Jestem zdania, że damy radę. Uważam, że nawet jeśli kontuzjowany aktualnie „Fredi” nie wróci jeszcze na tor, to też jesteśmy w stanie wygrywać mecze. Kiedy wygrywamy mecze, to wiadomo, że ten luz po prostu jest. 

- Tak szczerze to ta twoja jazda w meczu z GKM Grudziądz wyglądała znacznie lepiej niż dorobek punktowy. 

- Też tak myślę. Chyba więcej agresji i walki na torze było, niż finalnie punktów z tego. Ile zrobiłem? Pięć plus dwa bonusy? Starałem się, szarpałem, myślę, że tylko i wyłącznie na plus dla mnie.

- W Lublinie szykuje się gruntowna przebudowa stadionu i toru. Może się okazać, że w przyszłym roku żużlowa PGE Ekstraliga wróci do twojego Tarnowa. Tor Unii to jest jedna z prawdopodobnych opcji dla Motoru na czas remontu. Fajnie byłoby w kadrze Motoru zostać. 

- Gdyby rzeczywiście był taki scenariusz i stała się ta ewentualność, że Motor Lublin będzie korzystał właśnie z toru w Tarnowie, to tak czysto teoretycznie, dla mnie to co więcej chcieć?

 

Więcej w numerze 24