ŚLIZGIEM W PRAWO
Dziadek Antoni i Hanys w Reichu z polską flagą. Polewaczkowy i psychiatria. To ci Angol: „kopł” mistrza! Jak za dawnych lat. Nie ten Kowalski. Oszukać lustro. Serce Królowej. Szpagat. Pochód na rondzie. Spaść z nieba
Swoje w sobotę spełnił w Landshut Kacper „Yno Row” od Worynów. Sześćdziesiąt lat po tym, jak jego osobisty dziadek Antoni w Goeteborgu zdobył dla Polski pierwszy medal w najważniejszych indywidualnych mistrzostwach świata. 2 maja to Dzień Polskiej Flagi, która dumnie powiewała na niemieckiej ziemi. Dwóch naszych na podium i Mazurek Dąbrowskiego. - Dzięki bardzo rodakom, którzy przyjechali „na Bawarię”, aby zobaczyć Hanysa jak jedzie - w swoim żartobliwym stylu powiedział zwycięski debiutant Kacper Woryna.
Połowa zawodów była do bani, jazda szarpana, bo starszy polewaczkowy Morris swoim zwyczajem lał wody ile wlezie. Wnerwiło to m.in. charakternego Lebedevsa, który do kamery wypalił:
Więcej w numerze 19