PO BANDZIE
Ze sprawiedliwością w polskim żużlu jak z żoną porucznika Columbo. Wszyscy o niej słyszeli, nikt jej nie widział
A więc zielonogórzanie wierzyli, że staną się konkurencyjni dla faworyzowanej, wielkiej trójki z: Torunia, Lublina i Wrocławia. Nic im jednak nie wychodzi od początku sezonu. Marne sparingi, trzeszczące kości na turnieju pożegnalnym trenera Walaska, lanie we Wrocławiu, złamana noga Damiana Ratajczaka, inne urazy, wreszcie mecz o… życie w ramach drugiej kolejki. Mecz, uwaga, z 23 kwietnia zapowiadany jako ten o życie. Można się zżymać, że to niepotrzebne zagęszczanie i tak już ciężkiej atmosfery, niemniej takie są fakty. Bo w ligowym polskim żużlu, z ledwie czternastoma kolejkami fazy zasadniczej, nie ma raczej czasu na lizanie ran.
Więcej w numerze 18