Sezon żużlowy 2026 miał być demonstracją profesjonalizmu, nowoczesnej organizacji i sportowych emocji najwyższej próby. Jednak już pierwsze zawody rywalizacji w sezonie pokazały coś zupełnie innego — że nawet najbardziej efektowna oprawa i znakomita obsada turniejów mogą zbladnąć, gdy zawodzi to, co teoretycznie najprostsze. W dwóch zawodach taśma startowa stała się jednym z głównych antybohaterów żużlowej sceny.

 

Więcej w numerze 17