*No bo kto się boi myszy? Zemsta „PePe” na swoim macierzystym klubie słodka, tylko Grega Walaska żal w jego trenerskim debiucie! Jeszcze gorzej niż Czewa w Lesznie! Falubaz - osłabiony brakiem obitego Madsena - we Wrocku nie ugrał nawet „wody” (30 pkt.) 64:26. Deklasacja, przesławne lanie! To tylko sport, ale trochę wstyd i popelina. Taki czarny piątek na inaugurację Ekstraligi. 

 

Więcej w numerze 16