Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – mówi przysłowie. Tyle tylko, że w przypadku żużlowców rzadko kiedy ma ono zastosowanie. Do rzeki, a właściwie nad Morze Bałtyckie wybrał się Timo Lahti. Przycumuje tam przynajmniej na jeden sezon, a jeśli uda się awansować, niewykluczone, że nadmorska przygoda potrwa dłużej. Oczywiście, nie ma co wybiegać w daleką przyszłość, zwłaszcza w tak rotacyjnym sporcie, jakim jest żużel. Kręci się ta karuzela nawet tuż przed początkiem sezonu.

 

Więcej w numerze 15