Zakończenie zawodniczej kariery niespodziewanie ogłosił polskojęzyczny, sympatyczny Dun Patrick Hansen. Wyjaśnił, że brakuje mu już serca do walki i jego jazda nie przypomina tej sprzed kontuzji. Szczerze. Mądra decyzja. On swoje przez żużel przeszedł, po wypadku na torze o mało nie wylądował na wózku inwalidzkim. Nie warto kusić losu, zwłaszcza, gdy „fun” zniknął, a pojawił się lęk. Z kablem pod kaskiem nie da się skutecznie walczyć na łokcie. Patrick zamierza pozostać przy czarnym sporcie. I dobrze. 

 

Więcej w numerze 14