- Kiedy po czterech miesiącach przerwy (twoje problemy opisywały media) znów pojawiłeś się w żużlowej Unii Leszno, to wielu ludzi ucieszyło się z tego i mówiło: „super, że wrócił nasz prezes”. Czy tam, gdzie byłeś, czułeś owo wsparcie?

- Tak, czułem wsparcie. Na przykład jeden z kibiców przysłał mi tam, gdzie przebywałem, ceramiczną choinkę w barwach Unii Leszno. Szkoda, że się nie podpisał. Miałem zatem świąteczną dekorację związaną z moim klubem.

- Media spekulowały, że zechcesz powalczyć o powrót na fotel prezesa klubu. Unia ucięła plotki wrzucając na Facebooka twoją wspólną fotkę z trzema pozostałymi właścicielami Unii z podpisem „Niezmiennie razem od 20 lat!”. Jakie więc obecnie są wasze relacje i jaki dokładnie jest twój status w klubie? Jaka przyszłość?

- Relacje pozostają bardzo poprawne. Posiadam 25% udziałów w spółce akcyjnej Unia Leszno. Nie walczę o władzę w niej. Nie zależy mi na sławie ani na stołkach.

 

Więcej w numerze 13