Speedway brytyjski oparty bowiem był i jest na prywatnych środkach sponsorów- pasjonatów. Oni potrafią i muszą liczyć funty. U nich rachunek musi się po prostu zgadzać. Nie ma dochodów, a przynajmniej zyski nie bilansują się z dochodami, to po prostu nie ma tego sportu. Tam nie ma siedzących w kieszeniach polityków koterii, która akurat rządzi, spółek skarbu państwa, rzucających na ich zlecenie milionami, samorządy też raczej nie pakują milionów na konta klubów, aby hojnie opłacać zawodników. I mamy to co mamy.

 

Więcej w numerze 10