Nie ma jednak lepszego tematu o tej porze roku, jak przewidywanie rychłej śmierci dyscypliny. Ludzie nie słyszeli motocykli już od blisko pięciu miesięcy i niektórzy, ci słabsi psychicznie, rzeczywiście mogą sądzić, że koniec jest bliski. Choć ja akurat zawsze byłem daleki od cyklicznego ogłaszania, że żużel umiera. Zresztą, rokrocznie wdziera się do dyscypliny fala rekordowych pieniędzy. Zaznaczmy jednak, że tylko na terenie Polski. W Europie faktycznie żyje tym sportem kilka miasteczek i wiosek, korzystając z aktorów, których przy życiu trzymają kontrakty podpisane w naszym kraju. Choć i u nas pojawiają się niepokojące sygnały, jakbyśmy osiągnęli marketingowe szczyty. 

 

 

Więcej w numerze 9