Mam nadzieję, że Unia Tarnów się pozbiera
- Gdy doszedł pan do porozumienia ze Stalą Rzeszów odnośnie kontraktu na sezon 2026, to już wtedy wiedział pan, że na 100 procent nie będzie w drużynie Pawła Przedpełskiego? Pytam, bo były sygnały, że nadal ważą się jego losy i nic nie jest przesądzone.
- Cały czas byłem w kontakcie z menedżerem Pawłem Piskorzem. Jeśli Paweł Przedpełski zostałby w Stali Rzeszów, to mnie by tam nie było.
- Po trudnym sezonie w Unii Tarnów przede wszystkim potrzebuje pan spokoju i stabilizacji?
- Nastawiam się do sezonu pozytywnie i ambitne do niego podejdę. Jeszcze lubię ten sport, zimą za nim tęsknię. Już nie mogę doczekać się pierwszych wyjazdów.
- Problemy miały związek z późnym rozstaniem z Polonią Bydgoszcz? Po przegranym finale Speedway 2. Ekstraligi prezes Jerzy Kanclerz zastanawiał się czy zostawić pana czy postawić na Roberta Chmiela. Na sam koniec wypadło na Szymona Woźniaka. Decyzje nie zapadły zbyt późno?
- Dokładnie tak to wyglądało. Jechaliśmy do końca, aż do samego finału, który niestety przegraliśmy z zespołem z Rybnika. Jadąc do końca, musisz mieć świadomość, że inne kluby mają dopięte kontrakty I poukładane składy, a twój pracodawca może finalnie postawić na innego zawodnika.
Więcej w numerze 9