Nikt z nikim się nie kłócił. Przecież każdy jest dorosły i ma prawo do swojego zdania. Po prostu odbyliśmy rozmowę, która skończyła się tak, jak się skończyła. Nikt do nikogo nie żywi urazy, bo z jakiej racji miałoby tak być? Ja podjąłem decyzję i odszedłem. Klub z kolei szybko znalazł zastępstwo, a prawda jest taka, że nie ma ludzi niezastąpionych - mówi Kamil Brzozowski, były trener TŻ Ostrovii.

 

Więcej w numerze 8