W światowym żużlu są mistrzowie, są gwiazdy i są też zawodnicy, których kibice zapamiętują na zawsze — nie tylko za wyniki, ale za charakter. Jason Doyle należy do tej ostatniej kategorii. Australijczyk od lat uchodzi za jednego z najbardziej walecznych i bezkompromisowych zawodników w stawce. Upadał, wracał, ryzykował, płacił za to zdrowiem, ale nigdy nie zmienił stylu. Dziś, po kilkunastu sezonach na najwyższym poziomie, stoi przed szansą, która może uczynić go postacią absolutnie wyjątkową w historii nowożytnego żużla.

Latem, na PGE Narodowym w Warszawie, Jason Doyle może sięgnąć po złoty medal FIM Speedway World Cup — jedyny tytuł, którego brakuje w jego imponującej kolekcji.

 

Więcej w numerze 7