Uczestników Grand Prix wciąż jednak stać na luksusy i na komfort życia wyłącznie z żużla. A wielu z nich, dzięki temu żużlowi, zabezpieczyło już swoją przyszłość. Jeśli zatem nie zamierzają strajkować z powodu obniżenia stawek w IMŚ, znaczy, że są to dla nich różnice niezauważalne.

Gorzej, gdyby cięcia zapowiedzieli ich polscy pracodawcy. Przecież to z herbem Włókniarza na piersi taki Doyle zarobił w jeden wieczór na Stadionie Olimpijskim jakieś 240 tysięcy złotych.

 

Więcej w numerze 7