Natomiast czołowych żużlowców mamy w sezonie na wyciągnięcie ręki co tydzień, a turnieje Grand Prix po trzy każdego roku. Cóż, dla mnie rzecz jest banalnie prosta. Polscy organizatorzy cyklu walczą ze sobą o lokalizację turniejów, z pieniędzy samorządów lub spółek Skarbu Państwa licytują się kto zapłaci więcej promotorom, więc robią wszystko, aby zarobić jak najwięcej na kibicach.

 

Więcej w numerze 6