Gdy kończymy rozmowę, mam poczucie, że Skórnicki mówi coś więcej niż tylko o żużlu. Mówi o sporcie, który zgubił prostotę. O świecie, w którym coraz trudniej zaufać człowiekowi.

I właśnie dlatego jego głos jest dziś tak potrzebny. Niewygodny, momentami brutalnie szczery, ale prawdziwy. A w sporcie, który coraz częściej zapomina, po co w ogóle istnieje, prawda pozostaje wartością bezcenną.

 

Więcej w numerze 4