Zach Cook w ubiegłym sezonie w świetnym stylu przedstawił się polskim kibicom, kiedy to w trybie awaryjnym został zakontraktowany przez Spartę Wrocław przed meczem w Częstochowie i pokazał, że „nie pęka na robocie”. I choć pod Jasną Górą zdobył 6 punktów z dwoma bonusami, a po zawodach koledzy i trener wypowiadali się o nim w samych superlatywach, to więcej szans w najlepszej lidze świata nie dostał.

W listopadzie związał się kontraktem z nowym klubem. Trafił do Orła Łódź i to w ramach dwuletniego kontraktu. W opinii wielu ekspertów Australijczyk ma szansę być objawieniem rozgrywek 2. Ekstraligi.

 

Więcej w numerze 4