Rybnik stał się jego domem
- Sezon 2025 okazał się dla ciebie i całej drużyny KS Toruń wyjątkowo udany. Jak z dzisiejszej perspektywy podsumowałbyś ten rok i wszystko, co udało się osiągnąć?
- To coś, czego nigdy nie zapomnę. Ten sezon miał dla mnie wiele słodko-gorzkich momentów, bo długo nie mogłem złapać rytmu i ruszyć z miejsca aż do dwóch-trzech ostatnich rund GP, które były już całkiem dobre.
- Transfer do Torunia był dla ciebie strzałem w dziesiątkę. Czy od samego początku czułeś, że właśnie z zespołem z Torunia możesz sięgnąć po mistrzostwo Polski?
- Kontrakt z Toruniem i wszystko, co go otaczało, dały mi ogromne poczucie pewności i komfortu. Ilość wsparcia, jakie otrzymywałem od klubu. ich gotowość, by pomóc mi we wszystkim, żebym był jak najlepiej przygotowany była naprawdę imponująca.
- Czy był w tym sezonie moment, który uznałeś za przełomowy? Jakiś mecz albo sytuacja, po której pomyślałeś: „tak, naprawdę możemy zostać mistrzami”?
- W sporcie nigdy nie wiesz, co cię czeka, kontuzje, forma rywali, różne nieprzewidywalne sytuacje. Myślę jednak, że kluczowy był dla nas ostatni mecz rundy zasadniczej we Wrocławiu.
Więcej w numerze 1