*To jeśli chodzi o sprawy sportowe, a jeśli idzie o sprawy organizacyjno-finansowe? Szef Ekstraligi Wojtek Stępniewski mówi o 30-milionowych budżetach klubów, a z drugiej strony wiemy, że Stal Gorzów ratowała się żyrowanym przez miasto kredytem konsolidacyjnym, żeby przetrwać, a Włókniarz Czewa oszczędnościami nowego właściciela. Z Falubazu odchodzi milioner, Rzeszów też stracił swego mecenasa, Tarnów wciąż bez licencji, za to z prokuratorem na karku, zaś cała nasza „Krajowa Międzynarodowa Trzecia Liga Żużlowa” trzeszczy w posadach i co chwilę tam z szaf wypadają jakieś finansowe trupy, czyli płatnicze zaległości. Także wobec zawodników. Do tego na stadionach generalnie zmniejszyła się liczba kibiców, tak samo przed telewizorami. Władze próbują zaklinać rzeczywistość, wyszukiwać jakieś wymyślne alibi, ale liczby nie kłamią. Pod tym względem rok 2025 nie był pomyślny dla naszego czarnego sportu, a prawdziwe problemy dopiero nadchodzą. Bo te długi wielu klubów będą się kumulować. 

 

Więcej w numerze 1