Sezon 2025 KS Toruń był jak nagłe przebudzenie po długim, męczącym śnie. Przez lata wszyscy powtarzali te same frazesy: świetny stadion, duży budżet, mocne nazwiska, ale gdy przychodziło do liczenia punktów, zawsze brakowało tego jednego kroku. W 2025 roku ten krok wreszcie zrobiono. Złoto nie przyszło przypadkiem, z rozpędu czy fartem terminarzowym. Przyszło dlatego, że drużyna po raz pierwszy od dawna przestała być zbiorem osobnych historii i złożyła się w całość, która wytrzymała presję od pierwszej kolejki do końca finału.

Więcej w numerze 52