Opowieść (mało) Wigilijna
Czerwony dla koni, by były silne i zdrowe, żółty dla krów, aby dawały dobre mleko na masło, różowy dla królików, świń i leśnych zwierząt. Kolorowe opłatki, które nie były święcone, ale otrzymywało je każde gospodarstwo domowe na wsiach, miały swój wydźwięk i szczególną historię. Dawano je zwierzętom, by w myśl przesądu, te były zdrowe, ale też, aby mogły… przemówić w wigilijną noc.
Być może w krzątaninie trudno będzie usiąść do naszego Tygodnika i spokojnie go przeczytać, choć i tego Wam serdecznie życzę. Dziś luźniejsze tematy, zostawmy na chwilę brudy sportu żużlowego i z nieco większym humorem spoglądnijmy na środowisko, które nienawidzimy i kochamy jednocześnie. Takie permanentne rozdwojenie jaźni. Zasiądźmy przy tym żużlowym wigilijnym stole, który przecież w naszych rodzinach też nierzadko bywa pełen podziałów, sporów, niesnasek i kłótni.
Więcej w numerze 52