- Klub z rodzinnego Torunia mocno stanął na nogi. Nie żal trochę, że nie ma cię w składzie Apatora, kiedy koledzy odbierali złote medale?

- Nie, nie odbieram tego w ten sposób, że z zawiścią i zazdrością patrzę na to, że inni są mistrzami. Też mam z Torunia jakieś medale. 

- Stal Gorzów zawsze się szczyci, że jazda na ich torze wyjątkowo rozwija zawodników i są znaczni lepsi. Aż tak?

- Na pewno coś w tym jest. Na pewno tor w Gorzowie, jeśli chodzi o polskie tory, to jest jednym chyba z bardziej takich technicznych i wymagających.

- Jakie zmiany niesie za sobą powrót do PGE Ekstraligi? Poza tym, że będziesz miał bliżej do pracy.

- Nie będzie aż tak dużo tych zmian. Na pewno silniki w dalszym ciągu od Ryszarda Kowalskiego.

 

 

Więcej w numerze 49