PO BANDZIE
Czy w sieci chodzi już tylko o to, by zaorać drugiego człowieka. I dlaczego polscy żużlowcy to wyjątkowi szczęściarze
Dzięki m.in. umowie telewizyjnej na stole leżą miliony, którymi dzielą się najlepsi. Choć prywatny biznes też kocha żużel. Przed tygodniem wspominałem braci Garcarków z Mercedesa, a przecież inny dealer, Auto-Frelik, też nie szczędzi grosza w innym regionie Polski. Gdy teamy wielu zawodników zamieszczają posty w social mediach, oznaczają nawet do czterdziestu (!) partnerów. Oczywiście, z częścią z nich współpracują na zasadzie barteru, ale jednak od większości najlepsi otrzymują to, co najcenniejsze. To, co wynaleźli Fenicjanie. Gdzie tu upadek?
Więcej w numerze 49