Ostatni wyścig sezonu w Grand Prix zadecydował o złotym medalu Bartosza Zmarzlika. Zmarzlik i Kurtz automatycznie awansowali do finału, a tam było jasne, że zwycięstwo nie wystarczy Kurtzowi. Aby Australijczyk został mistrzem, to musiał wygrać, a Zmarzlik musiał przyjechać trzeci. Polak tuż po wyjechaniu z pierwszego łuku usadowił się na drugim miejscu, które pilnował i został mistrzem świata. Wygrał tylko jednym punktem. Mistrzem jest szósty raz w karierze.

 

Więcej w numerze 38