Ukończyć sezon z uśmiechem na twarzy
- Wybrzeże potraktowało wasz zespół ulgowo, ale patrząc choćby na jazdę Huberta Łęgowika pokazaliście, że potraficie się pościgać…
- Przed chwilą rozmawiałem z arbitrem zawodów, Andrzejem Kraskiewiczem. Powiedziałem mu, że jak na pozycję jaką my zajmujemy i porównując się do Wybrzeża, które ma inne cele, pozostawiliśmy po sobie dobre wrażenie. Na ciężkim terenie zdobyliśmy 40 punktów. Nie było szans na wygraną, nie szarpaliśmy się o wynik za wszelką cenę.
- Był taki moment, że drużyna spisywała się lepiej, pięła się w górę tabeli. Gwiazdą zespołu był Robert Chmiel, który przeszedł do wyższej ligi. W tym roku podpisaliście kontrakt z Grzegorzem Walaskiem, by rozwiązać umowę jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Jak wygląda przyszłość drużyny?
- No tak, z Grześkiem Walaskiem nie wyszło. W klubie oglądamy każdą złotówkę z dwóch stron. Prezes dokładnie policzył i stwierdził ostatecznie, że nas na Grześka po prostu nie będzie stać. Nie jest sztuką podpisać kontrakty z zawodnikami, pozaciągać zobowiązań, a potem ganiać się po mieście za pieniędzmi.
Więcej w numerze 31