Newsletter

PO BANDZIE Wojciech Koerber

07.10.2019 09:24

Rodzinnym sumptem sięgnęli szczytu. Cholernie mnie to cieszy, bo krytyków familijnego modelu zmarzlikowego teamu było wielu. Gdy Bartek dziękował rodzicom i dziadkom za nieocenioną pomoc w dotarciu do celu, czynił to łamiącym się głosem. Bo trzeba wiedzieć, że rodzina wspierała go od zawsze. Gdy indywidualny mistrz świata był jeszcze użytkownikiem minitorów, na swoim kombinezonie miał kilka sponsorskich nazw. Pośród nich dwie rzucały się w oczy: „dziadek” i „babcia”. Teraz to mama, Dorota, bierze na siebie sprawy budżetowe, gdy chodzi o rozmowy ze sponsorami. Tata Paweł dba natomiast o kwestie sprzętowe, a pośrednio też wizerunkowe. Bo drugiego tak skromnego człowieka w żużlowym parku maszyn niełatwo znaleźć. Stąd też m.in. pozytywny odbiór całego teamu. Narzeczona, Sandra, też należy do ferajny. Na co dzień prowadzi salon kosmetyczny, zajmuje się m.in. pazurkami klientek i, jak widać, pazurki swojego mężczyzny również potrafi odpowiednio naostrzyć. 

 

Więcej w numerze 41.

wróć