Newsletter

Pięknie spoglądało się

06.08.2018 15:19

Nie wszystko jednak było takie różowe. W tygodniu poprzedzającym leszczyński finał stracił bliską osobę z rodziny, a i nastawienie w tym najważniejszym dla niego dniu dalekie było od pozytywnego. Adam Skórnicki wspomina, że jeszcze o 14.00 dzwonił do niego kumpel, któremu powiedział, że ma wszystko w „d***” i nie sprawdza żadnych motorów, tylko bawi się ze swoim synem, Karolem. Jak na kilka godzin przed zostaniem indywidualnym mistrzem Polski całkiem nieźle, prawda? Ale za to noc poprzedzająca leszczyński finał mocno utkwiła w głowie chłopaków z teamu.

Więcej w numerze 32.

 

wróć